Bezstresowy transport konia – czy to w ogóle możliwe?

DSC00294Transport własnego rumaka to temat, który nie jednej osobie spędza skutecznie sen z powiek. Pierwsze pytanie, jakie się nam nasuwa, to kogo wybrać. Wybierajmy zawsze sprawdzonych przewoźników. Dopytajmy znajomych, poszukajmy informacji w internecie. Najpewniejsze usługi znajdziemy w stajniach, które posiadają własną przyczepę lub samochód.
Jeśli już wybierzemy konkretną osobę – poprośmy o przedstawienie uprawnień: kategoria prawa jazdy C+E, dokumant stwierdzający dopuszczenie do przewozu żywych zwierząt – oba dokumanty wydawane są osobowo. Należy sprawdzić czy przyczepa i samochód mają aktualny przegląd i czy ich stan nie budzi naszych zastrzeżeń. Przyczepa powinna być w środku czysta, nie posiadać żadnych wystających elementów, mieć sprawne wszystkie uchwyty do mocowania uwiązów, i najważniejsze – „zdrową” podłogę.
Zanim zapakujemy konia – nie ścielmy wnętrza przyczepy – podłoże wówczas będzie bardzo śliskie i może w trakcie jazdy przyczynić się do wywrócenia się konia. Zachęcająca natomiast będzie siatka z sianem, która umili pupilowi czas podróży.
Jeśli przyczepa gotowa – przygotujmy konia. Dobry, mocny kantar, mocny, długi uwiąz, ochraniacze transportowe na nogi i ogon to podstawowe elementy.
Zanim wprowadzimy konia – dajmy mu czas na zapoznanie się z wnętrzem i rampą. Niech popatrzy, powącha – dajmu mu czas. Jeśli mamy konia, który skutecznie będzie wybierał inne kierunki niż rampa – możemy zastosować wędzidło – koń będzie bardziej sterowny i łatwiejszy do opanowania. Jeśli ucieka od przyczepy – możemy ograniczyć go dwiema lonżami. Przekonajmy go do rampy. Skuteczne są smakołyki, marchew, pasza, etc. Pamiętajmy, że pośpiech i siła nie będą dla nas dobrym doradcą.
Jeśli koń chętnie wejdzie po rampie, możemy isć dalej – zachęcić go do wejścia do wnętrza – i tu również – dajmy mu czas. Niech się rozejrzy, jeśli nie damy mu powodu do strachu – powoli wejdzie do środka. Tu należało by nadmienić, że warto, by konia wprowadzała osoba, która go zna najlepiej – koń chetniej pójdzie za osobą znaną mu, niż obcą. Jeśli koń stoi już na przyczepie – powoli zapinamy tylnie zabezpieczenia, wiążemy konia do uwiązów i zamykamy rampę.
Niestety nie każdy koń da się tak ładnie zapakować. Jeśli koń ucieka na boki, lub do tyłu – przydatne są dwie lonże, które ograniczają mu inne kierunki. To zwykle skutecznie pomaga. Niektóe konie boją się rampy – wystarczy im położyć nogę na rampie, potem kolejną, i tak krok po kroku, aż koń się zdecyduje wejścć. Na trudniejsze „przypadki” możemy zastosować bluzę, bądź cokolwiek co zakryje końskie oczy – konie są z natury klaustrofobikami. Widząc ograniczoną przestrzeń często buntują się. Zakrycie końskich oczu jest skutecną metodą, pod warunkiem, że konia wprowadzi doświadczona osoba.
Nigdy nie wciągajmy konia „na siłę” – koń niestety jest silniejszy i skutecznie to wykorzysta. Podstawa to spokój i czas. U konia wzubudzi to zaufanie i z czasem okaże się, że przewóz nie jest już traumatycznym doświadczeniem. Jeśli mimo to, transport naszego pupila budzi obawy – możemy zastosować medykamenty, które działają uspokająco. Podawane w formie dustnej pasty lub zastrzyku.
Pamiętajmy, że każdego konia da się przetransportować, należy jedynie znaleźć skuteczną metodę, która będzie oparta na zaufaniu.
Poniżej kilka zdjęć z ostatniego transportu w naszym ośrodku.