Kupujesz konia – nie bój się sprawdzać!

zal3306092Zakup konia to nie sam wybór pod względem jego użyteczności. Dobrze jest, gdy zdecydowani jesteśmy, jaki typ konia nas interesuje. Mam tu na myśli cechy typowe dla wyglądu zewnętrznego, charakteru i przydatności poszczególnych ras. Konie ras zimnokristych (opisywany w paszporcie jako PKZ – Polski Koń Zimnokriwsty) lub tzw pogrubione (opisywany jako Typ Szlachetny) będą cechowały się dużym spokojem, ale nie będę się nadawały dla jeźdźców szukających wrażeń na parkurach.

Konie gorącokrwiste – zwłaszcza Konie Czystej Krwi Arabskiej (OO), Pełnej Krwi Angielskiej (XX) i wszelkie ich mieszanki, czyli rasa Angloarabska (XO) to konie z grupy koni pobudliwych, często nie nadające się dla początkujących. Dobrym rozwiązaniem jest poszukiwanie koni SP – Szlachetnej Półkrwi. Są to konie mieszane – np rasy Wielkopolskiej i śląskiej, czy inne – tu o charakterze i wyglądzie nie będzie decydował skrót SP, ale to, co dany koń ma w rodowodzie.

Kolejna ważna sprawa – dokumenty konia – czyli paszport. Znajdują się w nim informacje o pochodzeniu zwierzęcia, hodowcy, miejscu i dacie urodzenia, oraz o jego cechach szczególnych – płci, maści, odmianach, wicherkach i znakach szczególnych – paleniach, tatuażach, bliznach. Wszystkie te informacje przedstawione są w sposób opisowy i graficzny. Nowe paszporty posiadają jeszcze numer czipa, który od lipca 2009 roku jest obowiązkowy dla każdego nowoopisywanego konia. Informacje te pozwolą nam sprawdzić, czy rzeczywiście dokument należy do oglądanego przez nas konia.

Ponadto w paszporcie znajdziemy informacje kiedy i czym koń był sczepiony, czy przechodził jakieś ciężkie choroby, informacje o numerach wpisu do księgi stadnej – jeżeli konkretny koń taki wpis posiada, oraz dane wszystkich poprzednich właściceli konia.

Co do samego zwierzęcia – nie kupujmy na wygląd! Kupowany przez nas koń powinien być po pierwsze zdrowy. Sprawdzić to można na dwa sposoby – poprosić lekarza weterynarii o zbadanie konia i wypisanie do umowy tzw orzeczenia weterynaryjnego, lub jeśli mamy odpowiednią widzę – sprawdzić samemu.

Oczywiste rzeczy, które widać gołym okiem, a na które należy zwrócić uwagę to:

1. ogólny pokrój konia – czy nie jest pokrzywiony, czy jest proporcjonalny, czy już na pierwszy rzut oka nie wydaje się nam coś nie tak (pierwsze odczucie jest bardzo ważne!)

2. należy szczegółowo obejrzeć głowę konia:
Oczy – czy nie są mętne, sprawdzić, czy koń na oboje oczu widzi, czy nie ropieją, nie łzawią)
Nozdrza – czy koń równomiernie oddycha, czy przy oddychaniu nie ‚świszczy’, czy nie ma kataru lub innych wydzielin.
Pysk – zęby – czy zgryz jest prawidłowy, czy nie ma braków w uzębieniu, czy daje sobie swobodnie otworzyć ‚buzię’, czy wiek podawany przez właściciela jest zgodny z wyglądem zębów.
Uszy – należy sprawdzić, czy koń słyszy na oboje uszu, oraz czy nie są one wrażliwe (unikniemy w ten sposób późniejszych problemów z zakładaniem kanatara, czy ogłowia)
Ponadto należy zwrócić uwagę na równomierność poszczególnych elementów głowy i ewentualne jej wady.

3. Szyja: Tu ważne jest sprawdzenie, czy jest równomierna, czy nie ma wad typu szyja łabędzia lub jelenia, czy potylica nie jest bolesna (wynika to często z nieodpowiedniego treningu), czy koń swobodnie i równo zgina szyję na prawą i lewą stronę, oraz do dołu. Nie zrażajmy się, kiedy na szyi końskiej zauważamy ‚dziurę’ w mięśniu zwaną Piętnem Mahometa. Jest to wrodzony znak szczególny u koni, nie wpływający w żaden sposób na jego użytkowanie i zdrowie.

4. Grzbiet, kłoda, zad – tu sprawdzamy kłąb – czy nie jest obtarty, odbity, bolesny. Dobrze jest też przyjrzec się lini kręgosłupa – najlepiej patrząc od tyłu – czy jest równy, czy kręgi układają się liniowo, a także sprawdzić – czy nie ma miejsc bolesnych. W przypadku koni pracujących juz pod siodłem – należy zwrócić uwagę na mięśnie przygręgosłupowe – w jakim stopniu są rozwinięty, i czy koń nie jest ‚przegięty’ czyli czy nie ma łękowatego grzbietu. Zad jest elementem ‚napędowym’ konia – tu ważna jest jego budowa i muskulatura. Wszelkie nierówności w mięśniach mogą świadczyć o przebytym urazie lub chorobach.

5. Nogi. To chyba jeden z najważniejszych elementów. Końskim nogom należy przyjrzeć się bardzo dokładnie. Najlepiej ustawić konia na płaskim, twardym podłożu. Ogląda konia z każdej strony – czy nogi ustawione są prawidłowo, czy koń nie odciąża jednej z nich, czy kopyta rosną prawidłowo. Przyjrzyjmy się kopytom – Czy są równe, czy oba przednie kopyta są tak samo zbudowane – analogicznie to samo z tyłu. Czy koronka nie jest uszkodzona? Czy strzałka i podeszwa kopyta nie śmierdzą? Czy kopyta są prawidłowo skątowane? Czy obrysy stawów nóg są takie same? Czy na ścięgnach nie ma zgrubień (cecha chcarakterystyczna dla koni z kontuzją lub po kontuzji ścięgien). Czy na kościach nie ma zgrubień – tzw nakostniaków? Czy temperatura kopyt jest taka sama?

Jeśli do tej pory nie mamy zastrzeżeń – obejrzyjmy konia w ruchu. Najpierw w ręku – ewentualne problemy z nogami najszybciej zauważymy w kłusie. Poprośmy sprzedającego o przebiegnięcie się z koniem po lini prostej kłusem. Ważne jest, aby podłoże na którym sprawdzamy konia było równe i twarde. Obejrzyjmy konia w kłusie – od przodu, od tyłu i z boków. Czy idzie równo, czy stawia nogi w liniach (prawe, lewe), czy kopyta w ruchu nie uciekają na żadną ze stron (bilardowanie) czy nie słychać żądnych ‚pstryknięć’ w stawach podczas ruchu? następnie oceńmy ogólnie – czy koń porusza się swobodnie, czy nie ma żadnych elementów, które nas zastanawiają? Zauważmy też na samą technikę stawiania nóg konia – czy nie strychuje się tyłami, czy nie ściga kopytami, czy nie ma chodu koguciego – wady te utrudnią nam późniejsze użytkowanie konia.
jeśli sprawdziliśmy konia na prostej, sprawdźmy na łuku – polonżujmy go w trzech chodach w jedną i w drugą stronę. Będziemy widzieli, czy koń nie ma problemu z większym obciążaniem wewnętrznych kończyn, a także czy bieganie po łuku nie sprawia mu trudności.
Spróbujmy konia cofnąć – jeśli koń stawia duży opór, czy cofa nie prawidłowo – może być to objaw bolesnych trzeszczek lub zbliżający się lub przebyty ochwat.
Kolejnym dobrym testem – tym razem dla ścięgien i stawów – jest tzw próba zginania. Wykonywana dla każdej nogi osobno pokaże, czy koń nie ma problemów przy większym obciążeniu stawów czy ścięgien.

Podczas sprawdzania konia na lonży posłuchajmy jego oddechu – czy nie świszcze, czy koń zbyt szybko się nie męczy, czy się zbyt szybko nie spocił. Zwróćmy również uwagę na jego tętno. Po lekkiej pracy powinno delikatnie wzrosnąć, ale również proporcjonalnie do czasu ‚po pracy’ powrócić do normy.
Pozostałe choroby – zwłaszcza infekcje – można sprawdzić poprzez kontrolę temperatury konia. Podwyższona będzie świadczyła o jej obecności. Jeśli mamy watpliwości, co do temperatury – sprawdźmy węzły chłonne znajdujące się między ganaszami – powiększone będą potwierdzały rozwijające się infekcję.

Jeśli koń jest ujeżdżony – poprośmy właściciela żeby go ubrał, wsiadł i pokazał co koń potrafi. Nie kupujmy konia ‚na słowo’. Często konie określane słowem ‚ujeżdżony’ tak na prawdę miały raz, czy dwa razy założone siodło… Stąd moja rada – najpierw niech wsiądzie właściciel – unikniemy wtedy ewentualnych upadków, nerwów i kontuzji. Sprawdzimy również w ten sposób jak koń porusza się pod jeźdźcem.

Jeśli wszystko jest dobrze – teraz sami wsiądźmy i sprawdźmy jak nam się siedzi i jeździ. Jeśli nie mamy zaufania do swoich umiejętności – poprośmy intruktora czy trenera o pomoc w ocenie konia. Jeśli znów ocenimy, że wszystko jest dobrze – to najprowdopodobniej to jest TEN koń.

Kupując nie zapomnijmy spisać umowy! Umowa będzie jedynym dowodem przeprowadzonej transakcji. Jeśli koń po zakupie pokaże wady określane ‚wadami zwrotnymi’ – mamy pełne prawo go zwrócić i rządać zwrotu kosztów. Do wad zwrotnych zaliczamy – łykanie, dychawicę świszczącą, ślepotę miesięcznę oraz wartogłowie. Bez spisanej umowy – nic juz nie zmienimy. Bez spisanej umowy nie będziemy mieć podstawy do dochodzenia swoich praw.

Rozporządzenie Ministra Rolnictwa z dnia 7 10 1966 roku w sprawie odpowiedzialności sprzedawców za wady główne niektórych gatunków zwierząt można przeczytać na stronie:
www.e-prawnik.pl/akty/b/e/608ca38274ed0e5efd2b3651c5e4b120.pdf

Z własnego doświadczenia wiem, że konie idealne nie istnieją – konie miały, mają i będą miały najróżniejsze wady – należy jednak wypośrodkować i przemyśleć co jest dla nas ważne i czego oczekujemy od naszego przyszłego wierzchowca. Pamiętajmy również, że wady często rekompensowane są przez pozytywne cechy, jakimi wykazuje się koń. Podstawą dobrego zakupu stają się zatem nie plus czy minus, ale bilans tego, co widzimy.